Od sadu do sokomatu. Jak jedno gospodarstwo zmieniło model pracy
To gospodarstwo to historia dwóch pokoleń. Sad, który przez lata dostarczał jabłek i gruszek, dziś przechodzi największą zmianę w swojej historii. Chodzi o wejście w przetwórstwo, które ma dać rolnikowi większą kontrolę nad całym procesem produkcji od drzewa aż po gotowy produkt.
Gospodarz prowadzi własne gospodarstwo od 2015 roku, kontynuując pracę rozpoczętą przez rodziców. Jak podkreśla, decyzja o przetwórstwie dojrzewała stopniowo, ale kluczowym momentem był rok 2024, kiedy zdecydował się złożyć wniosek o dofinansowanie. Celem było przetwarzanie owoców pochodzących z własnego sadu – jabłek i gruszek – zamiast ograniczania się wyłącznie do sprzedaży surowca.
Aby myśleć o przetwórstwie, konieczna jest stabilna baza surowcowa. Gospodarstwo obejmuje około 19 hektarów sadów, co pozwala na planowanie produkcji w dłuższej perspektywie. Zmiana modelu działania oznacza jednak nie tylko inwestycję w sprzęt, ale także rozszerzenie oferty. Oprócz jabłek i gruszek pojawiają się plany wprowadzania kolejnych gatunków, tak aby zwiększyć asortyment soków i lepiej dopasować się do oczekiwań rynku.
Impulsem do podjęcia decyzji był nabór prowadzony przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dla wielu rolników to właśnie takie programy stanowią realną szansę na przejście z produkcji surowca do sprzedaży produktu finalnego. W tym przypadku wniosek dotyczył zakupu maszyny do tłoczenia soków. W ramach inwestycji znalazł się również sokomat oraz stworzenie sklepu internetowego, który dopiero rozpoczyna działalność.
Choć procedury administracyjne często budzą obawy, tym razem formalności nie stały się barierą. Przygotowaniem wniosku zajął się zewnętrzny doradca, dzięki czemu rolnik mógł skupić się na codziennej pracy w gospodarstwie. Jak sam przyznaje, proces nie okazał się szczególnie skomplikowany.
Kluczowe znaczenie miała zaliczka wypłacona przed rozpoczęciem inwestycji. Pozwoliła ona na zakup sprzętu bez konieczności wstrzymywania bieżącej działalności. To element, który w praktyce często decyduje o tym, czy rolnik jest w stanie zrealizować projekt bez nadmiernego obciążania gospodarstwa.
Równie sprawnie przebiegło rozliczenie końcowe. Ostateczny zwrot środków wpłynął niedługo po zakończeniu inwestycji, a w tym etapie również wsparciem służyła firma doradcza. Dla wielu beneficjentów to właśnie rozliczenie jest najbardziej stresującą częścią programu, dlatego doświadczenie to ma duże znaczenie dla dalszych planów rozwojowych.
Efektem inwestycji jest nie tylko nowa linia produkcyjna, ale też otwarcie zupełnie nowych kanałów sprzedaży. Jabłka i gruszki trafiają dziś do lokalnych sklepów w Białymstoku, natomiast soki są nowym produktem, który dopiero buduje swoją pozycję na rynku. Sprzedaż odbywa się w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego, z wykorzystaniem mediów społecznościowych oraz bezpośrednio z gospodarstwa.
Najbardziej charakterystycznym elementem inwestycji jest sokomat – automat zakupiony dzięki środkom z ARiMR. Działa podobnie jak paczkomat, z tą różnicą, że zamiast przesyłek wydaje butelki z sokiem. Automat znajduje się na terenie gospodarstwa i umożliwia całodobowy zakup produktów bez konieczności kontaktu ze sprzedawcą.
Jeśli nowy etap działalności będzie się rozwijał zgodnie z oczekiwaniami, gospodarz nie wyklucza sięgania po kolejne programy wsparcia. Wszystko zależy od zainteresowania konsumentów i tempa rozwoju sprzedaży. Plany są ostrożne, ale jasno określone – dalszy rozwój przetwórstwa i stopniowe wzmacnianie własnej marki.
Ta historia pokazuje, że nawet niewielkie gospodarstwo może przejść dużą transformację. Od tradycyjnego sadu, przez nowoczesne przetwórstwo, aż po sprzedaż soków w automacie dostępnym przez całą dobę. W praktyce wszystko zaczyna się od jednej decyzji – by nie zatrzymywać się na produkcji surowca i spróbować pójść krok dalej.
