Zaczęło się od dwóch kóz. Dziś ich sery znają jurorzy świata

18.12.2025

W miejscu, gdzie codzienna praca w gospodarstwie spotyka się z rzemiosłem, powstała niewielka serowarnia, która dziś trafia na najbardziej prestiżowe konkursy świata. Jej historia zaczęła się skromnie od dwóch kóz i pomysłu, który początkowo miał być jedynie dodatkiem do domowego budżetu, a z czasem przerodził się w pełnoprawny, rodzinny biznes.

Pierwsze lata były okresem nauki i prób. Część stada pochodziła z własnego gospodarstwa, ale aby założenia ekonomiczne miały sens, konieczny był zakup młodych kózek z innych hodowli. To właśnie wtedy pojawiły się pierwsze poważne wyzwania. Zwierzęta wychowywane w innych warunkach nie chciały przyjmować mleka z wiaderek, co oznaczało ręczne karmienie każdego koźlęcia. Przy kilkudziesięciu sztukach była to praca niemal całodobowa. Z czasem stado rosło, a wraz z nim rosła skala odpowiedzialności. Hodowla kóz okazała się zupełnie innym światem niż produkcja mleka krowiego – wymagającym precyzyjnego żywienia, czujności zdrowotnej i ciągłego uczenia się.

Rozwój gospodarstwa nie był zaplanowany od początku jako główne źródło utrzymania. Początkowo oboje właściciele pracowali zawodowo poza rolnictwem, traktując hodowlę jako dodatkowe zajęcie. Dopiero kilka lat później, gdy sytuacja na rynku pracy i w przemyśle mleczarskim zaczęła się zmieniać, zapadła decyzja o pełnym zaangażowaniu się w produkcję kozią. Przełomowym momentem był rok 2018, kiedy oddano do użytku nową koziarnię. Inwestycja została zrealizowana przy wsparciu programu „Modernizacja gospodarstw rolnych” i pozwoliła stworzyć warunki dla stada liczącego ponad 200 sztuk.

Początkowo celem było dostarczanie mleka do mleczarni, jednak realia rynkowe szybko zweryfikowały ten model. Cena mleka koziego zrównała się z ceną mleka krowiego, co przy znacznie wyższych kosztach produkcji uczyniło sprzedaż surowca nieopłacalną. Wówczas zapadła decyzja o przetwórstwie na miejscu. Część mleka trafiała do wyspecjalizowanych serowarni, a część zaczęto przerabiać w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego, który formalnie uruchomiono w 2018 roku. Początki nie były łatwe – zdobycie klientów, zbudowanie rozpoznawalności i zaufania wymagało czasu – jednak dziś całe mleko przerabiane jest już w gospodarstwie.

Znakiem rozpoznawczym manufaktury stały się sery miękkie i dojrzewające, intensywne w aromacie i wyraziste w smaku. Produkcja opiera się wyłącznie na pracy ręcznej, mleku niepasteryzowanym i własnym surowcu. Każdy krążek przechodzi przez ręce serowarów od pierwszej kropli mleka po gotowy produkt. Oferta jest różnorodna – od serów świeżych, przez fermentowane, po bardziej wymagające formy inspirowane europejską tradycją serowarską.

Jakość i konsekwencja w rzemiośle przyniosły efekty. Produkty z niewielkiej serowarni zaczęły zdobywać nagrody na międzynarodowych konkursach, w tym na jednym z największych wydarzeń serowarskich na świecie, gdzie rywalizowały z tysiącami serów z Francji, Włoch, Stanów Zjednoczonych czy Ameryki Południowej. Dwa srebrne medale stały się potwierdzeniem, że polskie rzemiosło serowarskie może konkurować na światowym poziomie.

Droga do klienta prowadziła jednak nie tylko przez konkursy. Kluczową rolę odegrały media społecznościowe, targi branżowe oraz tradycyjna poczta pantoflowa. Degustacje, bezpośredni kontakt i opowieść o produkcie sprawiły, że klienci wracali i polecali sery dalej – do restauracji, hoteli i znajomych w całej Polsce. W kartach menu coraz częściej pojawiają się nazwy lokalnych serów, a rekomendacje płyną nie z reklam, lecz z osobistych doświadczeń.

W rzemiośle ogromne znaczenie ma także forma. Estetyczne opakowania, naturalne dodatki i wyraźna tożsamość produktu przyciągają wzrok, ale to smak i historia sprawiają, że klient zostaje na dłużej. Bezpośrednia rozmowa, możliwość spróbowania sera i poznania procesu jego powstawania budują relację, której nie da się zastąpić sprzedażą masową.

Czasem o wyjątkowości produktu decydują drobne, nieplanowane sytuacje. Historie z jarmarków, reakcje klientów czy anegdoty, które krążą wokół stoiska, stają się częścią tożsamości manufaktury i dowodem na autentyczność tego, co powstaje w gospodarstwie.

Rosnące zainteresowanie produktami od małych, lokalnych przetwórców pokazuje, że Rolniczy Handel Detaliczny ma realny potencjał rozwoju. Coraz bardziej świadomi konsumenci poszukują żywności wytwarzanej od początku do końca w jednym miejscu, z jasnym pochodzeniem i bez kompromisów jakościowych. Dla wielu rodzinnych gospodarstw może to być szansa na stabilny rozwój, pod warunkiem konsekwencji i dbałości o każdy etap produkcji.

Dziś przed serowarnią stoją kolejne wyzwania. Dotychczasowa przestrzeń, urządzona w zaadaptowanym garażu, przestaje wystarczać. Plany obejmują rozbudowę zaplecza oraz zakup profesjonalnego kotła serowarskiego, który zastąpi dotychczasowe rozwiązania prowizoryczne. Właściciele nie ukrywają, że w przyszłości chcieliby ponownie skorzystać ze wsparcia inwestycyjnego, jeśli pojawi się taka możliwość.

Historia tej serowarni pokazuje, że rzemiosło wciąż ma siłę. Z dwóch kóz powstała manufaktura, której sery trafiają na światowe podium, a rozwój oparty na jakości, autentyczności i lokalności pozostaje świadomym wyborem. To opowieść, która wciąż się pisze.